Zastanawiasz mnie, błyskawico
idealisto.
Brzmisz tak prawdziwie.
Zupełnie jakbyś wierzył
w to, co mówisz.
Nie bawisz się w półśrodki,
lecz ja nie znam czystych serc.
Z każdego wyziera głód
i kiedyś trzeba zejść na dno,
żeby go zaspokoić.
Ale ciebie nie sposób pomylić ze złem.
Niedobrze nie patrzy ci z oczu.
A jednak czynisz mój oddech
nierównym i niespokojnym.
I nie spieszysz się z wyjaśnieniem.
Nie wracasz z zaspokojeniem.
Nie wracasz
wcale.

