– Całe szczęście, że chociaż ty mnie lubisz.
– Kto tak twierdzi?Dialog lub/i słowa klucze należy ująć w tekście.
Klucze: wystrzał, próbowac, jednorodzinny, gorzko
– Całe szczęście, że chociaż ty mnie lubisz.
– Kto tak twierdzi?Kawiarnia „Lucy Phere”, 8 czerwca, 10:40
Vera Rhives zaczyna się niecierpliwić. Zerka na zegarek częściej, niż pozwala godność.
Dajcie mi „Teach You a Lesson” do oglądania i „Krymigłówki” do czytania, a zacznę pisać coś takiego xD
Było późno.
Nie, to dość spore uproszczenie. Było cholernie późno w porównaniu do tego, o której wychodziłam od Reya, dostając wcześniej wskazówki dotyczące nowego zlecenia. Dzień się już kończył, a przez to stwierdzenie miałam na myśli, że zbliżała się północ i zmiana daty w kalendarzu. Niby jutro miała być niedziela, czyli nadal dzień wolny, ale nie przypuszczałam, że tak się to potoczy i tym samym ani nie posprzątam mieszkania, ani nie zaplanuję sobie żadnych felietonów na najbliższe tygodnie, by nie musieć tworzyć czegoś pod presją czasu i oczekiwań innych osób.
Jak to się mogło stać, że spędziliśmy razem aż cały wieczór po wczesną noc?
Nim się spostrzegłam, rozległ się wystrzał, a ja instynktownie skuliłam się i zasłoniłam uszy dłońmi, niemalże pewna, że aż zadzwoniły mi zęby.
Makai, 7 czerwca, 3:30
Y amato wibruje w jego dłoni, gdy po raz kolejny nacina czasoprzestrzeń. Nie otwiera przejść, tworzy zaledwie szczeliny, dzięki którym może zaglądać do świata ludzi jak do zamkniętego pokoju przez dziurkę od klucza. Naruszanie bariery, by podejrzeć drugą stronę i podsłuchać szczątkowe rozmowy wymaga sporej ilości energii i po kolejnym dniu szpiegowania Vergil zaczyna odczuwać lekkie zmęczenie. Ale jest ono warte tego, czego się dowiaduje.
Jeden oksymoron tłukł mi się po głowie od chwili, kiedy tego dnia otworzyłam oczy.
Ciepłe lody.