Odkrywasz kasetę z nagraniem w pokoju brata. Zaczyna się: "Jeśli to oglądasz, zabili mnie." Tylko że twój brat wciąż żyje, a ty szperałeś w jego rzeczach.
Kluczyki: zostać, życzenia, cholernie, niewdzięczny
Zaczęło się od klątwy czyniącej z Lizzie narzeczoną diabła, kończy, kiedy ja dostrzegam jeszcze dla niej nadzieję. Dziękuję!
Swoją drogą nie, wcale nie napisałam tekstu, a dopiero dwa (trzy?) dni później dodałam do niego słowa kluczowe. Wcale.
Good luck, Mastema! Good luck, Lizzie! Hwaiting! <3
Bardzo ciężko pisało mi się w tym tygodniu. I to wcale nie dlatego, że dwójka maluchów odciąga mnie od komputera (który WRESZCIE mogę położyć sobie na kolanach! <Człowiek uczy się doceniać małe rzeczy>) za dnia i w nocy. Pierwsze dni serwis informacyjny chodził u nas w tle bez przerwy, a tego poranka, gdy włączyłam tv i z ekranu uderzał pasek o ataku to nie zapomnę. Nie mogę uwierzyć, że tak blisko nas wybuchła wojna. Że dzieje się takie okrucieństwo. Patrzę na swoje dzieci i nie mogę powstrzymać łez. Nie mogłam się skupić na pisaniu. Ale tylko ono (i rodzina) jest w stanie utrzymać zdrowe zmysły. Dostarcza świata, w którym choć na chwilę można się schronić.
Od początku, gdy tylko wróciliśmy z piekielnych czeluści na Ziemię, musiałem liczyć się z tym, że Lizzie nie będzie czuła się dobrze. Żaden śmiertelnik by nie mógł, widząc, czym jest piekło i że nawet demony czeka okrutna kara, jeżeli tylko przyjdzie im na myśl przeciwstawić się rozkazom swojego pana. Dlatego musiałem poświęcić jej jeszcze więcej uwagi, co skłoniło mnie do zamieszkania w pełni w tej niewielkiej przestrzeni, którą wynajmowała od czasu swojej przeprowadzki na wybrzeże.
Seryjny zabójca zostaje licencjonowanym psychologiem i namawia swoich pacjentów do samobójstwa.
Temat 116:
Nie sądziłam, że zobaczę coś nowego i się nie pomyliłam — podejście do okna wystarczyło, bym widziała, że świat, choć trwa, to w formie, która świadczyła o coraz większej erozji. Budynki niszczały, ulice stawały się coraz bardziej dziurawe i nie do pokonania, latarnie raczej myślały o tym, by upaść niż dawać światło wieczorową porą. Do tego ludzie upodabniali się do cieni lub zombie, o których mówiło tyle filmów i dzieł literatury, nie zaś do osób, które cieszą się życiem.
Poprzedni rok był… dziwny i bardzo ubogi w pisanie. No i pojawiła się ta piosenka, przesłuchałam i od razu wiedziałam, co mi do niej pasuje. I chociaż trochę dziwnie mi z tematyką, to jednak bardzo dobrze mi się to pisało. Opowiadanie nie jest co prawda zredagowane tak, jak bym chciała, ale musiałabym go odłożyć na dłużej. Może wybaczycie.
Poszarpane przejście do Miasta Dusz otwierało się, trzeszcząc, rwąc czasoprzesteń, by zaraz znów ją zszyć. Ikari przez jakiś czas stała przed nim bez ruchu, tylko pustynny wiatr szarpał długimi, splecionymi niedbale włosami. Opuszczone ramiona, zgarbione plecy, cała jej postawa świadczyła o jakimś zmęczeniu i tym, że nie ma ochoty nigdzie się ruszać.