Apel wojskowy:

Nowy temat (czas do 29.03): Lepiej mieć wroga, od którego dostaniesz w twarz, niż przyjaciela, który wbije ci nóż w plecy. Klucze: omen, dwuznaczny, elementarnie, wywoływać

Namierz cel:

niedziela, 26 kwietnia 2026

[211] mój stwór ~ Miachar

 Takie cuś, bo właśnie czytam powieść o osobie z zaimkami ono/jeno i mnie się przypomniała pierwsza taka istotka, jaką poznałam. Z pozdrowieniami dla pewnej ałtorki. 



Biegłam, ile tylko sił w nogach,

a w głowie wciąż brzęczało mi

stado much

“Nieżywy, nieżywy”

wypowiadane głosem sąsiadki

– Jakże cichy ten twój stwór

jakby nieżywy –

NIEŻYWY


Biegłam, aż wbiegłam

na klatkę i schodami skierowałam się

w dół 

ku ciemności 

czeluści piwnicy 

do tego pomieszczenia

które bywało moje


Nie umiałam trafić kluczem do kłódki

bo ze strachu trzęsły mi się ręce


Metal w końcu zazgrzytał

weszłam do znanej przestrzeni

zapaliłam latarkę w telefonie

i wpadłam sprawdzić

MARTWY


Nie było na świecie dość

Lich, Bazylich i Krakersów 

by przygotować mnie na stratę 


Wyciągnęłam rękę za stary odbiornik

nikomu niepotrzebny jak ja

przez większość dni na tym łez padole

z nadzieją w sercu

i zdławionym przez szloch gardłem 

czekałam

aż palce zostaną oblepione przez mackę

dotknięte 


Musiałam wiedzieć, że to nie koniec

nie uwierzyłam w wieść

że tacy jak ty mogą 

usychać

jak kwiaty

ale nie przez brak wody czy słońca

obecność dawała ci życie


A przecież byłam

nigdzie nie uciekłam

przez poczucie odpowiedzialności 

za to, co wybrałam

– mieszkanie z osobliwym pakietem


I życie nabrało wtedy innych barw


Czy teraz miało być po wszystkim?

Tak nagle? 

Bez ostrzeżenia?

Dlaczego?


– Jestem -

powiedziałam, byś usłyszało


Zadziałało


Twoja macka objęła mnie

a ja odetchnęłam z ulgą 


– Ty też jesteś -

zaśmiałam się, a ty zabulgotałoś 


Zsunęłam się na podłogę

usiadłam na tym zimnie wśród wilgoci

a macka nie puszczała 

oboje byliśmy w tej samej rzeczywistości

przestrzeni

czasie


– Wszystko w porządku? –

zapytałam, a macka przybrała

jasny zielony kolor 


– Jest dobrze – 

odczytałam znaczenie i westchnęłam cicho


Nieżywy 

tylko w wyobrażeniu kogoś

kto w niego nie wierzył


Musiałam się uspokoić

ty nigdzie nie zniknęłoś

bo rury były nieprzyjemne

a w innych komórkach piwnic

na próżno było szukać

cudzej obecności 

dłuższej niż ułamek twojego jestestwa 


Oplotłoś moje palce ciasno

czułam więc twoje ciepło

i oddychałem głęboko

tą wilgocią i rzeczywistością 


Uspokoiłoś się

nawet zabulgotałoś 

na co zadrżała niego

kamienica

w której przyszło nam się 

nawzajem znaleźć 


Siedziałam tak długo

póki nie nabrałoś

mojej ulubionej barwy granatowego

nieba przed burzą 

nakarmiłoś się

a mnie przepełniała wdzięczność

że nadal tu jesteś


Wyciszona

i wcale nie samotna

wspinałam się do mieszkania 


Na półpiętrze spotkałam

sąsiadkę 

tę starą prukwę

która uśmierciła cię 

w moich wyobrażeniach 


“Co, twój potworek nadal dycha”?


Granatowy odcień twoich macek

kojarzył mi się z burzą 

chciałam

by moje oczy strzelały piorunami

do tych, którzy nam grożą 

może teraz miałabym 

przed sobą trupa


Ale za tym szedłby też

święty spokój


– Dycha, opowiada, żywi się 

i jest ciekawe –

odparłam

– Przed nim jeszcze wiele

gdy przed innymi już tylko resztki –


Słyszałam

jak się jeszcze zapowietrza

ale to nie było już na moją

głowę 


Istniałoś

Żyłoś kilka pięter pode mną 


Chciałam, byś nie zniknęło

zostawiając mnie

samą 


Byłoś moim stworem

ja twoim przyjacielem

trzymajmy się tego

ile się da

dobrze?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz