Kolejny raz taka forma, a w niej oddanie mojego małego zachwytu nad dramą „We Are All Trying Here” (dostępna na Netfliksie ; nie sądziłam, że będę miała crusha na Koo Kyo Hwana, choć od kilku lat ma moją sympatię).
– A niech to wszystko…! –
Nie kończy myśli, kiedy kładzie się obok mnie
– Cześć
Odwracam nieco głowę, by móc na niego spojrzeć
Patrzę na ten profil, tak znajomy, a jakby za każdym razem inny
Jak to możliwe
Że uśmiecha się nawet oczami
Jakby to w nich
Chował swoją radość
I te z emocji
Do których tylko nielicznym
Daje dostęp
– Cześć –
Odpowiadam
– Wyglądasz pięknie jak kwitnący kwiat –
Dodaję
Nim zdołam ukryć tę myśl za zębami
Jest zaskoczony moimi słowami
Może nawet nieco nimi zawstydzony
Ale nie zażenowany
Bo uśmiecha się szeroko ustami
A we własnych jeziorach
Skrywa
Wdzięczność kogoś
Kto za mało ceni siebie
– Dziękuję
Ale ty chyba nie miewasz się
Za dobrze
Skąd te sińce
Śmieję się gorzko pod nosem
– Niestrawność –
Znam tę troskę w wyrazie twarzy
– A co ci zaszkodziło?
Znielubi mnie za odpowiedź
– Życie
Nie muszę na niego
Patrzeć
By wiedzieć
Że właśnie przewraca oczami
– Musisz cytować Martina?
– To najbliższą mi osoba
– Z fikcyjnych
– Żywe nie do końca mnie rozumieją
Kolejne westchnienie chce
Opuścić jego klatkę piersiową
Powstrzymuje się
Jakby sądził
Że urazi mnie
Za bycie ludzkim
W swoich odruchach
– Ja cię rozumiem, przynajmniej się staram
– wystarczy, że tolerujesz
– Nie mogę się z tobą pokłócić?
– A to warto, kiedy wiadomo, że się nie ugnę?
– To zrobię sobie z tego celu w życiu – wygrać kiedyś z tobą w kłótni
– Powodzenia
Niebo płynie nad naszymi głowami
Jakby nie zdawało sobie
Sprawy z wszystkich trosk
Jakie spadają na ludzi
Każdego dnia
Nawet w tej sekundzie
Nie jestem od nich wolna
– A ty? –
Jego głos przebija się
Do mnie niczym wśród fal
Choć grunt pod nami jest twardy
I tak namacalny
– Znalazłaś sobie cel na najbliższy czas?
– Tak
Lubię uśmiech zadowolenia
Który rozjaśnia jego twarz
Szkoda, że jestem odpowiedzialna
Za to
Że tak szybko gaśnie
– Jaki?
– Nie czuć już lęku.
– To nie są twoje słowa
Umie rozpoznać
Gdy cytuję
Powtarzam
Ale czuję, że jest w tych słowach
Coś mojego
Odbicie
Moich myśli i uczuć
Których sama nie umiem nazwać
– Ale pasują do tego, co czuję
Wiem
To spojrzenie wwiercające się we mnie
Sprawdza
Czy prawda miedzy nami może być tak przykra
Czy to ja wyznaję właśnie
Jak jest źle
Nie chcę żadnych pytań
Zmieniam temat
Szybciej i łatwiej niż
Da się zmienić coś istotnego we własnym życiu
– Chcę tam wrócić –
Oznajmiam i wskazuję rękę w stronę
Gdzie na wzgórzu od lat rośnie
Drewniany dom
Pełen tajemnic żyć
Które przydarzyły się tam
Przed nami
– Chcę nauczyć się szyć, to też moje cele –
Nic to nie daje
Nie jestem w stanie
Go zmylić
– Tak się właśnie czujesz? Źle?
– Piekielnie źle
Wciąga powietrze
Gwałtownie
Niczym nadchodzącą burzą
Wydaje z siebie dźwięk
Po czym przysuwa się
I obraca mnie do siebie tak
By chwycić w ramiona
Jedno spowolnione bicie serca
Ta pozycja nie jest zbyt wygodna
Kiedy zalegamy na polanie
Wśród szumu liści
Pewnie zabijając w ten sposób
Tysiące istnień mniejszych
Od naszych wyobrażeń
Których nie jesteśmy w stanie
Dojrzeć gołym okiem
– Dlaczego…
– Bo wiem, że tego właśnie potrzebujesz. Przytulenia
Nie chcę
By urządzał mi tu jakąś terapię
Ale
Drugie spowolnione bicie serca
– Ułoży się –
W jego głosie jest więcej pewności
Niż w całym moim pojęciu świata
W którym żyję
– Skąd możesz to wiedzieć? Przecież marny z ciebie jasnowidz
– Lepszy od ciebie
– Nie wydaje mi…
Zamyka mi skutecznie usta
Dzieląc się jednym
Całusem
Ulotnym jak dotknięcie motylich skrzydeł
Trzecie spowolnione bicie serca
– Co ty robisz? –
Przemawia przeze mnie
Zdziwienie i zmieszanie
Tłumię w sobie nadzieję
Bo wiem
Że na nią nie zasługuję
– Staram się oddalić cię
– Od czego?
– Od myśli o samozniszczeniu
Samozniszczenie
Tak mogę nazwać to
Co mnie więzi
Co mnie trzyma
I nie chce puścić
Jakby uznało
Że to jeszcze nie pora
Na koniec świata
Czasami nachodzi mnie myśl
By się zniszczyć
Bo niewiele rzeczy ma sens
Ale kiedy patrzę w jego oczy
Nie jest mi tak źle
Jak jeszcze przed chwilą
Czuję się widoczna
Dostrzeżona
Chciana
– Nie powinieneś całować mnie
Kiedy ktoś może nas zobaczyć –
Tłumaczę
Choć jego to tylko bawi
– Niech widzą
Może wtedy i ty mnie dostrzeżesz
Jak ja widzę ciebie
– Aż tak ci na tym zależy?
– Zależy mi na tobie
Więc nie odchodź za szybko
Dobrze?
Samozniszczenie chyba musi
Poczekać
Póki nie znudzą mi się
Te ramiona
Te pocałunki
Te spowolnione
Ale tak mocne bicie serca
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz