— Idź do diabła.
— Miałbym zostawić cię tu całkiem samą?
klucze: dmuchać, fiolet, obudzony, poważnie
— Idź do diabła.
— Miałbym zostawić cię tu całkiem samą?
klucze: dmuchać, fiolet, obudzony, poważnie
Dziękuję Wilczej 😊 za podsunięcie mi tej pary pod temat wyzwania, sama chyba bym ich pominęła.
Mam jedno zasadnicze pytanie – romans prędzej czy później?
A orzechowe americano z saszetki z koreańskiego sklepu to moja tegoroczna największa miłość, jeżeli chodzi o nowe smaki.
To przez to nieznośne gorąco. Słońce miesza mu w głowie, sprawia, że ciężej mu się oddycha i tak szybko bije serce. A może to zawał? Zatrzymuje się raptownie, łapiąc za pierś. Nie pamięta, ile dokładnie ma lat, ale najmłodszy już nie jest, to jasne. Czeka kilkanaście pełnych grozy sekund, wsłuchując się w siebie i stojąc pośród tłumu, który delikatnie ociera się o niego niczym fala obmywająca skałę. Nie, to chyba nic poważnego. Nic nie piecze, nie boli. Czuje tylko ten przymus, żeby… Zawrócić.
Wraca do hotelu. Nie odpowiada na powitanie z recepcji, zbyt zajęta własnymi myślami. Idzie na autopilocie, zatrzymuje się dopiero przed swoimi drzwiami. Patrzy na nie, ściągając brwi. Nie. Nie ma co tego odwlekać, teraz trzeba działać szybko. Zawraca, mija kilka drzwi i zatrzymuje się przed tymi z numerem dwadzieścia. Czzuje, jak pocą się jej dłonie, ale teraz nie może dać po sobie poznać strachu. Wyciera je w spodnie i wsadza do kieszeni bluzy. Natrafia na coś, ściąga brwi, wyciągając paczkę papierosów. Nie należy do niej. Zabrała ją z domu w przypływie impulsu, po tym jak pół roku kurzyła się na szafce nocnej. Tam, gdzie ostatni raz rzucił ją Majima.
Zabawne, że po napisaniu trzech tysięcy słów poniższego tekstu (co nadal nie było całością), do głowy przyszedł mi pomysł na prequel. Jak się trafi temat, a ja zdołam odwiedzić dwa miejsca w pewnym mieście, które przyszły do mnie jako inspiracja, liczcie na powrót Maeri 😉
A tytuł to wers mojej ukochanej piosenki – nie zliczę, ile razy odsłuchałam ją przez ostatni miesiąc, choć znam od dobrych trzech lat.
Komputer , z którego zwykle wstawiam tekst padł, zanim wrzuciłam swoj tekst xd Więc nie wiem co sie wydarzy z formatowaniem.
Jestem ciekawa, jak odbierzecie ten tekst. Dla mnie był świetną przygoda, choć nie trwała ona zbyt długo – napisanie go zajęło mi raptem pięć dni, nie dziesięć, jak to najczęściej bywa.
W tygodniu 162 pojawił się tekst, w którym zaznaczyłam, że będzie kontynuacja, bo pasuje mi jedno wyrażenie. Ciąg dalszy właśnie następuje, enjoy.
Przechadza się po pokładzie nerwowym krokiem, splatając z tyłu ręce. Łypie na boki jednym okiem spod ściągniętych, ciemnych brwi, jakby liczył na to, że ktoś z załogi go sprowokuje i będzie mógł odreagować. Jest niezadowolony. Ten facet, Saejima, namieszał mu w głowie. A niemal wszystko już sobie ładnie tam ułożył. Świeży start, pusta kartka. Podoba mu się na morzu. Nie podoba, że są ludzie, którzy chętnie ściągnęliby go na ląd. Wrzucili w przeszłość, na myśl o której ogarnia go nieokreślony niepokój. Wrażenie, że ma sporo na sumieniu i nie warto do tego wracać. Nie musi tego rozpamiętywać. Ta myśl niesie ulgę. Wniosek, że utrata pamięci to w sumie… wybawienie.
Łypiesz na mnie złowrogo i coś mi się nie zgadza. Nie żebym nie znała tego twojego spojrzenia, nie wiedziała, co oznacza, ale tak dawno już nie patrzyłeś na mnie w ten sposób… Myślałam… Byłam pewna… Że mamy to za sobą. Że mi ufasz i już nigdy nie spojrzysz na mnie z tym wściekłym błyskiem w oku.
Bad Omens & Corey Taylor podpasowali mi bardziej, choć na dobrą sprawę swoim zwyczajem napisałam tekst pod konkretny wers.
— Nie ufaj mu.
— Zabawne. On radził mi dokładnie to samo, gdy rozmawialiśmy o tobie.
Nie chciałam go widzieć. Smutek, który ze sobą niespodziewanie sprowadził, rozprzestrzenił się w moim wnętrzu i sprawiał, że nawet oddychanie przychodziło mi z trudem. I to mimo, że szybko przejrzałam jego karty. Naiwnie grałam razem z nim, wiedząc, że przegrana przechyla się na moją szalę.