— To o tym marzyłeś?
— Tak. Nie osądzaj mnie.
— Nie osądzam.
— A właśnie, że tak! To twoje osadzające spojrzenie!
Dialog należy umieścić w tekście. Zamiast/Oprócz niego, można umieścić w nim klucze: porządny, ciemno, szaleć, bandera
W tygodniu 162 pojawił się tekst, w którym zaznaczyłam, że będzie kontynuacja, bo pasuje mi jedno wyrażenie. Ciąg dalszy właśnie następuje, enjoy.
Przechadza się po pokładzie nerwowym krokiem, splatając z tyłu ręce. Łypie na boki jednym okiem spod ściągniętych, ciemnych brwi, jakby liczył na to, że ktoś z załogi go sprowokuje i będzie mógł odreagować. Jest niezadowolony. Ten facet, Saejima, namieszał mu w głowie. A niemal wszystko już sobie ładnie tam ułożył. Świeży start, pusta kartka. Podoba mu się na morzu. Nie podoba, że są ludzie, którzy chętnie ściągnęliby go na ląd. Wrzucili w przeszłość, na myśl o której ogarnia go nieokreślony niepokój. Wrażenie, że ma sporo na sumieniu i nie warto do tego wracać. Nie musi tego rozpamiętywać. Ta myśl niesie ulgę. Wniosek, że utrata pamięci to w sumie… wybawienie.
Łypiesz na mnie złowrogo i coś mi się nie zgadza. Nie żebym nie znała tego twojego spojrzenia, nie wiedziała, co oznacza, ale tak dawno już nie patrzyłeś na mnie w ten sposób… Myślałam… Byłam pewna… Że mamy to za sobą. Że mi ufasz i już nigdy nie spojrzysz na mnie z tym wściekłym błyskiem w oku.
Bad Omens & Corey Taylor podpasowali mi bardziej, choć na dobrą sprawę swoim zwyczajem napisałam tekst pod konkretny wers.
— Nie ufaj mu.
— Zabawne. On radził mi dokładnie to samo, gdy rozmawialiśmy o tobie.
Nie chciałam go widzieć. Smutek, który ze sobą niespodziewanie sprowadził, rozprzestrzenił się w moim wnętrzu i sprawiał, że nawet oddychanie przychodziło mi z trudem. I to mimo, że szybko przejrzałam jego karty. Naiwnie grałam razem z nim, wiedząc, że przegrana przechyla się na moją szalę.
Jadałem chleb sprytniejszy od ciebie.
A tu jeszcze podrzucam klucze: słonowodny, perliście, scyzoryk, pływać.
Patrzę za tobą, jak miotasz się, idąc chodnikiem. Zaciśnięte pięści, szybki krok. Kręgosłup ci za to nie podziękuje. Wychylam się nieco, gdy wpadasz na kogoś idącego z naprzeciw, potrącasz go barkiem. Zataczasz się, a nieznajoma kobieta przytrzymuje cię za przedramię. Wyrywasz się i ją zwymyślasz. Wzdycham, kręcąc głową.
Ten dzień chyba wiedział, że ma być wyjątkowy dla pewnych osób, dlatego już od świtu witał słońcem, lekkim wiatrem i odczuwanym, ale nie dobijającym ciepłem. Podróż rodzinnym, siedmioosobowym samochodem przebiegała więc dość sprawnie, a mnie nawet nie brało znużenie za kierownicą, choć od dziecięcego szczebiotu mogła rozboleć głowa.
— Mieliśmy się przestać widywać w ten sposób…
— Porwałeś mnie, zjebie!
słowa klucze: letni, przejrzeć, rododendron, zdumiewająco
Czerwony.
Ten kolor mnie prześladuje. Wiąże się z czernią, z bielą. Z moim cholernym życiem. Wyziera z twoich oczu, brudzi nasze dłonie. Płynie w żyłach, płonie w pamięci, trawiąc wspomnienia. Ostrzega, wyrzuca z gry. Pęcznieje, osiada na niebie, zastrzega zachody. Zatrzymuje mnie, grozi. Ma zapach ognia i krwi. Zostawia na podniebieniu posmak popiołu. Kiedy wpatruję się w niebo zbyt długo, widzę wszędzie czerwone plamy. Migoczą jak łuski smoków. Kiedy patrzysz na mnie, jakby patrzył na mnie jeden z legend.
Kałuża krwi rośnie, płytka, a jednak czuję, że się topię.
To niepojęte, że nie oszalałam do tej pory.
Wszystko ma kolor czerwony.
Tym razem za inspirację mam słowa Jang Woo z ostatniego odcinka mojej ukochanej k-dramy, o których to jakoś dotychczas nie pisałam. I znowu jest romantycznie, chyba mi lato nieco kieruje wyobraźnię na jedne tory.
jeden wilk we mnie
chciałby cię kochać
całym swoim sercem,
może nawet i jestestwem,
ale wiem,
że mu na to nie pozwolę
Od razu uprzedzam – tekst jest dość długi, ale tvN zaczęło mi dostarczać inspiracji w postaci Miji i Hosu („Our Unwritten Seoul”), to się nie mogłam powstrzymać.